Wszystkie wpisy, których autorem jest Paweł Kuc

Obóz nurkowy Głębokie 2019

Kolejny obóz nurkowy „Zorby” nad jeziorem Głębokie przeszedł do historii. Ktoś mógłby zapytać jaki jest sens przyjeżdżania przez kilkadziesiąt lat w to samo miejsce i nurkowania w nie tak wielkim przecież zbiorniku. Przyroda ma jednak to do siebie, że cały czas żyje i ewoluuje. Podobnie w klubie nurkowym zmieniają się ludzie, powstają też nowe okoliczności zewnętrzne. To wszystko powoduje, że każdy kolejny wyjazd jest niepowtarzalny i inny od poprzedniego. Jak więc scharakteryzować tegoroczny obóz?

Po pierwsze – kameralnie

Było kameralnie. Mniejsza liczba kursantów i stażystów spowodowała konieczność jeszcze lepszej niż zazwyczaj organizacji. Każdy musiał czuć się odpowiedzialny za codzienne, wspólne obowiązki. Jednocześnie spędziliśmy ze sobą dużo czasu i wszyscy mieli okazję bardzo dobrze poznać się nawzajem.

Po drugie – intensywnie

Było intensywnie. W trakcie obozu prowadzono kurs P1 oraz P2. Stażyści zdobywali dodatkowe kwalifikacje w specjalizacjach nurkowania nocnego, nawigacji podwodnej i płetwonurka eksploratora. Ponieważ na jednego instruktora przypadało maksymalnie dwóch kursantów, wszystkie ćwiczenia były oceniane bardzo wnikliwie i powtarzane aż do osiągnięcia perfekcji.

Po trzecie – gorąco

Było gorąco. Upalne słońce każdego dnia i ciepła woda sprawiły nam prawdziwe zaskoczenie. Nawet najstarsi uczestnicy nie pamiętali takich warunków z przeszłości. Z drugiej strony wysoka temperatura wody, 25 ⁰C przy powierzchni, przełożyła się na stosunkowo kiepską widoczność pod wodą. Powyżej termokliny można było za to nurkować właściwie bez skafandra i przez chwilę poczuć się niczym turysta na egipskiej rafie.

Po czwarte – technicznie

Był to czas poszukiwań. Najpierw otrzymaliśmy informację, że przed naszym przyjazdem na jeziorze zatonęła wędkarska łódka. W wielu z nas obudziły się dziecięce marzenia zostania zdobywcą podmorskich skarbów. Po kilku dniach poszukiwań na powierzchni jeziora pojawiła się czerwona boja deko, umówiony sygnał oznaczający odnalezienie obiektu. Następnego dnia przed południem zespół nurków, kierowany przez najbardziej doświadczonych w pracach podwodnych kolegów, podniósł łódź z głębokości 7 metrów i bezpiecznie doholował ją do brzegu. Kolejna akcja poszukiwawcza dotyczyła o wiele mniejszego obszaru ale też i bardzo małego obiektu. Jeden z turystów, pływając przy plaży ośrodka, zgubił okulary korekcyjne. Niewielki przedmiot, tak niezbędny w codziennym życiu, wpadł w zarośla znajdujące się pod pływającym pomostem. Poszukiwania przypominały nieco szukanie igły w stogu siana, a raczej wodorostów i śmieci. Ostatecznie udało się odnaleźć i ten zatopiony przedmiot. Przy okazji wydobyto  z dna kilka innych par okularów. Wreszcie w trakcie obozu musieliśmy poszukać zastępczego rozwiązania dla naszej klubowej sprężarki, która zaczęła niedomagać. Dzięki zwołaniu technicznego konsylium i telefonicznej pomocy z serwisu udało się odnaleźć przyczynę awarii kompresora i przypasować dostępne na miejscu tymczasowe części zamienne. Trudno opisać radość uczestników kiedy „serce obozu” ponownie zaczęło miarowo bić i tłoczyć powietrze do nurkowych butli.

Obóz OSP ORW Zorba nad jeziorem Głębokie zakończył się tradycyjnym ogniskiem. I był to jeden z niewielu przewidywalnych i powtarzalnych elementów całego zgrupowania. Tegoroczny tydzień aktywnego wypoczynku, oprócz intensywnego szkolenia nurkowego, obfitował w sukcesy poszukiwawcze i akcje techniczne. Potwierdziło to wysoki poziom wyszkolenia naszych druhów. Ciekawe jakie nowe wyzwania przyniesie nam kolejna wizyta nad Głębokim.

Galeria zdjęć z obozu nurkowego Głębokie 2019.
Obóz nurkowy Głębokie 2019 – rejestr nurkowań jest już dostępny.

W stronę Słońca

Środowisko nurkowe zelektryzowała ostatnio informacja o możliwym zamknięciu dla płetwonurków krakowskiego kamieniołomu Zakrzówek. Obiekt, słynny na całą Polskę ze świetnych warunków pod wodą, znany jest także członkom Zorby. Zachęceni wyraźnym powiewem wiosny postanowiliśmy więc na pierwsze w tym roku większe ćwiczenia wybrać się do Krakowa.

O brzasku wyruszyliśmy z Wrocławia w daleką podróż na Zakrzówek. Po przyjeździe podzieliliśmy się na dwa zespoły nurkowe, stosownie do posiadanych kwalifikacji i doświadczenia. Pierwsze nurkowanie wykonano w dwóch grupach z oddzielnym planem, drugie natomiast odbyliśmy już
wspólnie. Kamieniołom, piękny przyrodniczo i pełen atrakcji, okazał się dla wszystkich fantastycznym akwenem. Szkoda tylko, że wskazówki manometrów nieubłaganie przypominały nam o konieczności wynurzenia.

Po sprawnym wykonaniu zadań treningowych okazało się, że mamy jeszcze czas na spacer po krakowskiej starówce. Kolega Jurek zaproponował krótkie „branżowe” zwiedzanie. Jakie jest najbardziej strażackie miejsce w Krakowie? Oczywiście wieża kościoła Mariackiego, z której strażak- trębacz równo co godzinę gra najsłynniejszy hejnał w Polsce. Tak więc ochotnicy Zorby pokonali kręte schody na kościelną wieżę, by móc na żywo posłuchać hejnału i spojrzeć na starówkę przez słynne wąskie okienko. Była też okazja zamienić kilka słów z ogniomistrzem pełniącym tę wyjątkową służbę.

Na koniec naszej wizyty w Krakowie udało się jeszcze sprawdzić czy smok wawelski wciąż bucha żywym ogniem na miasto. W poczuciu bardzo dobrze spędzonego czasu, w promieniach zachodzącego słońca, udaliśmy się w powrotną drogę do naszej wrocławskiej siedziby.

Kolejna wizyta Zorby na Zakrzówku przeszła do historii. Jeszcze raz potwierdziły się opinie o wyjątkowości tego miejsca nurkowego na mapie Polski. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że osobom odpowiedzialnym za ten akwen uda się dojść do konsensusu i na kolejną okazję do nurkowania w
Krakowie nie trzeba będzie czekać długie lata.

Dzień Portu Lotniczego Wrocław

W niedzielę 23 września po raz kolejny w tym roku prezentowaliśmy naszą jednostkę wrocławianom. Okazją był Dzień Portu Lotniczego Wrocław odbywający się na terenie toru wyścigów konnych. Na festynie pokazaliśmy całe spektrum działalności stowarzyszenia.

Obok namiotu, gdzie tradycyjnie można było przećwiczyć akcję reanimacyjną, stanęła łódź hybrydowa i najnowszy pojazd jednostki – quad 6×6. Nie zabrakło także sprzętu nurkowego i ratowniczego. Tym razem zmierzyliśmy się jednak z zupełnie nowym wyzwaniem. Naprzeciw naszego nowego quada zaparkował „Felix”, czyli ogromny
wóz bojowy lotniskowej straży pożarnej. Dwa pojazdy stanęły do walki niczym Dawid przeciwko Goliatowi. Oczywiście ścigano się na ilość uśmiechów i zadowolenie najmłodszych uczestników imprezy. W tej statycznej gonitwie niepozorny quad jak równy z równym rywalizował z pięćdziesięciotonowym olbrzymem z wrocławskiego lotniska. Były momenty, że dzieciaki ustawiały się w długiej kolejce aby zasiąść za sterami naszego Polarisa. Rodzice w tym samym czasie skwapliwie korzystali z możliwości doszkolenia z zasad udzielania pierwszej pomocy.

Kto wygrał ten bezkrwawy pojedynek dwóch tak różnych jednostek? Zdecydowanie najmłodsi! Mamy nadzieję, że te szczere uśmiechy dzieciaków zamienią się w przyszłości w uśmiechy świeżo certyfikowanych płetwonurków OSP ORW „Zorba”.

Niedzielny piknik na Partynicach na pewno zapamiętamy jako czas bardzo radosny, spędzony wśród wielu pozytywnych osób. Warto wspomnieć też o doskonałej organizacji imprezy od strony logistycznej. Na każdym kroku widać było profesjonalizm ludzi którzy na co dzień zarządzają tak skomplikowanym przedsięwzięciem jak port lotniczy. Wierzymy, że dobrze wpisaliśmy się w rodzinny klimat imprezy i nie zawiedliśmy oczekiwań organizatorów i gości.

Zabezpieczenie regat – jezioro Niesłysz

O świcie 15 września nasz etatowy wóz z pontonem wyruszył w daleką drogę do Świebodzina. Cel wyjazdu – zabezpieczenie regat żeglarskich na jeziorze Niesłysz. Organizatorem imprezy był Jacht Klubu „Pasat”. Współpracę ze świebodzińskimi żeglarzami „Zorba” nawiązała za sprawą naszego klubowego kolegi Roberta, wodniaka należącego do obu stowarzyszeń.

Służbę zaczęliśmy jeszcze przed rozpoczęciem zawodów, od rozstawienia na zatoce boi wyznaczających trasę. Chwilę później, po uroczystym otwarciu regat, wszystkie załogi wypłynęły na jezioro. Nasz strażacki RIB przycumował obok sędziowskiej motorówki, gotowy udzielić pomocy zawodnikom. Niejako przy okazji mieliśmy okazję obejrzeć cały spektakl na wodzie z najlepszych miejsc. A było co podziwiać. Doskonała, ciepła i
zarazem wietrzna pogoda sprzyjała rywalizacji. Wszystkie załogi bardzo sprawnie radziły sobie na wodzie, czuć było że cały sezon spędziły pod żaglami. Wysoki poziom wyszkolenia przełożył się na bezpieczeństwo w czasie regat. Obyło się bez żadnej wywrotki, a my spokojnie mogliśmy cieszyć się pięknym widokiem jachtów przecinających linię mety. Po zakończeniu rywalizacji sportowej zostaliśmy zaproszeni na tradycyjny poczęstunek i oficjalne podsumowanie regat. Tym samym główny cel naszej wizyty w Tyczynie został wypełniony.

Wiadomo jednak, że płetwonurek stojący nad brzegiem pięknego jeziora chce sprawdzić co kryje ono w swoich głębinach. Tak więc szybko sklarowaliśmy sprzęt i wskoczyliśmy pod wodę w okolicy przystani jachtowej. Warunki pod wodą były całkiem niezłe, a główną atrakcją stał się odnaleziony wrak łodzi wiosłowej. Na zakończenie tak udanego dnia nasz naczelnik pomógł jeszcze odholować sędziowską motorówkę w której zawiódł silnik.

Wieczorem zasiedliśmy przy żeglarskim ognisku. We wspaniałym  towarzystwie, przy dźwięku szant i wśród wodniackich opowieści, pożegnaliśmy lato. Niedzielę, korzystając ze słonecznej pogody postanowiliśmy spędzić na wodzie. Mając za przewodnika kolegę Roberta, który na Niesłyszu zna niemal każde sitowie, poznaliśmy topografię jeziora. Zwiedziliśmy średniowieczne grodzisko i dawne arboretum przy pałacu w Przełazach. Później był czas na kolejne nurkowania rekreacyjne i strażackie ćwiczenia. Przy okazji treningu wykonaliśmy niewielkie prace podwodne w okolicy przystani. W drogę powrotną do Wrocławia wyruszyliśmy dopiero późnym popołudniem. Żegnani przez naszych
przyjaciół z Jacht Klubu „Pasat” życzyliśmy sobie wzajemnie spotkania na wodzie w przyszłym sezonie. Do naszej siedziby dotarliśmy późnym wieczorem. Fizycznie nieco zmęczeni, ale z wielką pozytywną energią którą daje obcowanie z ludźmi o podobnych pasjach i zamiłowaniach.

Letni obóz nurkowy – Głębokie 2018

Obóz nurkowy organizowany przez OSP-ORW Zorba 2018 przeszedł do historii. Po tak bardzo intensywnym tygodniu w działalności klubu wypada zrobić jakieś podsumowanie. W jaki sposób opisać tegoroczny obóz? Proponuję przyjrzeć się temu wydarzeniu w kilku aspektach.

Ujęcie statystyczne, czyli ile nurkowania jest na obozie nurkowym

Pierwsze wejście do wody

Obóz nad jeziorem Głębokim koło Międzyrzecza odbył się w dniach 23-29 czerwca 2018. W obozie uczestniczyło 4 instruktorów, 7 kursantów na stopień P1 i 22 stażystów. Średnio każdy kursant wynurkował 6h 15 min., co stanowi blisko 2-krotność minimum programowego KDP. Oczywiście za tymi liczbami kryje się wielki wysiłek szkoleniowy, zarówno kadry, jak i kursantów. Myślę, że trudno znaleźć komercyjną szkołę nurkową która jest w stanie poświęcić każdej szkolonej osobie tyle czasu, co OSP-ORW „Zorba”.

Stażyści przebywali pod wodą 90 godzin, co daje średnio na osobę nieco ponad 4 godziny. Rekordzista przebywał po drugiej stronie lustra wody 11 godzin. Kadrę obozu stanowiło
czterech instruktorów, lekarz oraz osoba odpowiedzialna za sprzęt.

Wypłynięcie na nurkowanie

W czasie obozu wykorzystano różne środki pływające: łódź hybrydową szt.1, łódź wiosłową szt.1, deskę windsurfingową szt.1 i kajak szt. 14. Klub zabezpieczył też zgrupowanie w kompletny sprzęt nurkowy dla kilkudziesięciu osób, sprężarkę, sprzęt ratowniczy, a także w wiele mniejszych pomocy do szkolenia. Dzięki zaangażowanym środkom plan szkoleniowo-treningowy został w pełni wykonany.

Ujęcie krajoznawczo-przyrodnicze, czyli gdzie nurkujemy

Jezioro Głębokie na Pojezierzu Lubuskim oferuje świetne warunki do aktywnego wypoczynku na łonie przyrody. Otoczony lasami akwen o głębokości dochodzącej do 20 metrów, z czystą wodą i bujną roślinnością, idealnie nadaje się na potrzeby szkolenia płetwonurków.

Windsurfing

Tegoroczna przejrzystość wody, wynosząca zaledwie 2-3 metry, rozczarowała wielu uczestników pamiętających warunki w latach ubiegłych. Jednocześnie bogactwo życia na podwodnych łączkach otaczających naszą bazę w pełni wynagradzało ten niedostatek. Wiele zespołów godzinami „wałęsało się” więc po zaroślach. Były miejsca które intensywnością życia zapierały dech w piersiach. Podziwiano raki, liny, duże ławice
okoni i płotek. Przede wszystkim zaś obserwowano dorodne szczupaki, dające się niemal pogłaskać po grzbiecie. Jeden dzień obozu przeznaczyliśmy na zwiedzanie okolicy. Robert, nasz instruktor „tubylec”, podpowiedział spływ kajakowy rzeką Obrą. W krętą, wodną drogę z Międzyrzecza do Gorzycy wyruszyło 14 kajaków. Trasa wymagała pokonania wielu naturalnych przeszkód, ale za to można było poczuć klimat prawdziwie dzikiej rzeki. Doskonałe nastroje w jakich wszyscy wracali do bazy, potwierdziły trafność takiego pomysłu na odkrywanie uroków okolicy.

Poza nurkowaniem i kajakami tradycyjnie spędzano czas nad wodą. Zmienna pogoda i umiarkowane temperatury nie zachęcały do lenistwa na plaży, a raczej do aktywnego wypoczynku. W ruch poszły wiosła, długie płetwy i boja do freedivingu. Nowością na tegorocznym obozie była możliwość spróbowania swoich sił na desce windsurfingowej, z czego kilka osób skwapliwie skorzystało.

Ujęcie socjologiczne, czyli kim są płetwonurkowie

Nurkowanie

Obóz nurkowy to ludzie. Bardzo różni, należący do kilku pokoleń, o odmiennych doświadczeniach życiowych, usposobieniu i poglądach. Jest jednak nurkowanie, ten jeden mianownik łączący całe to barwne towarzystwo. Wspólna pasja, szczególnie taka, która wymaga partnerstwa i zaufania, potrafi zbliżyć do siebie bardzo różnych ludzi. Szkolenie na Głębokim to wspólnie spędzony czas, nie tylko ten pod wodą.

Poranne zaprawy prowadzone przez Wojtka, gdzie w trakcie biegu można było posłuchać
wykładu o fizjologii wysiłku i niemal poczuć spalanie fosfokreatyny w mięśniach. Codzienne odprawy, na których klubowy lekarz – Krzysztof z ojcowską troską napominał wszystkich o konieczności noszenia ciepłych czapek po nurkowaniu. Popołudniowe wylegiwanie się na pomoście i planowanie kolejnego nurka. Wieczorne wycieczki „pod grzybka”, grille i zachody słońca. Pasjonujące opowieści o dalekich wyprawach, snucie planów na przyszłość lub po prostu rozmowy o życiu. Wreszcie wspólne oglądanie meczów naszej reprezentacji, która niestety nie dostarczyła kibicom zbyt wielu pozytywnych emocji.

Chrzest świeżo upieczonych płetwonurków

Nie zabrakło tradycyjnego chrztu nowych płetwonurków, który zawsze kończy obóz nurkowy. Stażyści zadbali o właściwą oprawę całego wydarzenia, tak by kursanci poczuli jak wielki wysiłek podjęli wstępując do podwodnej braci. Wreszcie na ognisku kończącym obóz nowi  płetwonurkowie P1 otrzymali upragnione książeczki, swoją przepustkę do podwodnego świata. Wręczając uprawnienia Piotr przypomniał, że jest to dopiero wstęp do wielkiej przygody i od każdego indywidualnie zależy, jak dalej potoczy się jego nurkowa kariera. Zachęcił do dalszego rozwinięcia swoich talentów pod skrzydłami „Zorby”, obiecując pomoc doświadczonych kolegów w dalszym przyswajaniu trudnego podwodnego rzemiosła.

Po obozie, czyli zgrana, nurkowa brać

Pomost nad j. Głębokie

Obóz nurkowy nad jeziorem Głębokie to tydzień intensywnego szkolenia, nurkowań kursowych i stażowych. Mierzalny efekt to uzyskane certyfikaty, wykonane prace podwodne i godziny spędzone pod wodą. To także setki zdjęć i filmów. W gratisie kilka siniaków i wiele wspomnień. Do Wrocławia wróciliśmy jako zgrana ekipa płetwonurków, strażaków ochotników i przyjaciół. Kto wie, czy zbudowane relacje nie były największą wartości tego letniego czasu.

Zapraszamy do galerii zdjęć z obozu Głębokie 2018