Wszystkie wpisy, których autorem jest Paweł Kuc

Wspomnienia z obozu Głębokie 2020

Tegoroczny obóz OSP ORW Zorba można podsumować jednym krótkim określeniem. Intensywny, to słowo które najlepiej oddaje to co na przełomie czerwca i lipca działo się nad jeziorem Głębokie. W ostatnią sobotę czerwca na wodzie pojawiły się czerwone boje potrzebne do szkolenia płetwonurków.
A było kogo szkolić. Dziesięć osób na kurs podstawowy P1, do tego kilku stażystów robiących różne specjalizacje. Dla naszych klubowych instruktorów oznaczało to pracę od świtu do zmroku, a nieraz i dłużej. Równolegle z kursem odbywały się nurkowania stażowe. Tutaj także było intensywnie, rekordziści spędzili pod wodą ponad 16 godzin. Nurkowania nocne, prace podwodne czy doskonalenie nawigacji to tylko niektóre z realizowanych zadań treningowych.

W międzyczasie toczyła się też cicha rywalizacja o znalezienie najgłębszego miejsca w jeziorze. Najtwardsi próbowali nurków „retro”, schodząc pod wodę w cienkich piankach, kaloszowych płetwach i bez żadnych urządzeń wypornościowych. Wreszcie kilka osób towarzyszących, chcąc zrozumieć co pociąga ich bliskich w tym sporcie, zdecydowało się na nurkowe intro. Na nudę nikt raczej nie narzekał. Życie na obozie nie było tylko czasem spędzonym na wspólnym nurkowaniu. Poranne pływanie, nauka windsurfingu, wieczorne Polaków rozmowy, pozwoliły nieco zapomnieć o niedawnej izolacji spowodowanej pandemią. W pełni potwierdziło się jak bardzo człowiek potrzebuje towarzystwa, szczególnie ludzi, z którymi łączą go wspólne przeżycia i pasja. Dla wielu z nas nie starczało dnia, by skorzystać z tych wszystkich aktywności.

Obóz zakończył się tradycyjnie mało uroczystym, ale wesołym chrztem nowych płetwonurków i oficjalnym ogniskiem. Szef szkolenia pogratulował tegorocznym kursantom nie tylko uzyskania pierwszych uprawnień nurkowych, ale przede wszystkim pokonania własnych słabości i zdobycia indywidualnych szczytów Mount Everstu.

Po tygodniu intensywnego szkolenia i treningów wróciliśmy do codziennych zajęć. Bogatsi o nowe doświadczenia, może nieco zmęczeni fizycznie, ale na pewno silniejsi wewnętrznie.

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z obozu Głębokie 2020, a uwadze uczestników polecamy zestawienie nurkowań.

Basen klubowy

Baseny mogą być bardzo różne. Oceaniczne, portowe, pływackie, termalne, a nawet medyczne. W życiu każdego „zorbowicza” jest jednak jeden basen zajmujący miejsce szczególne. Kiedy niesprzyjająca aura skłania większość z nas do zakończenia sezonu nurkowego na wodach otwartych pozostaje jeden sposób aby nie zapaść w zimowy letarg. W październiku każdego roku startują baseny klubowe Zorby.

W każdy piątkowy wieczór basen nr 3 we wrocławskim centrum SPA opanowuje wesoła kompania. Zwykła godzina basenowa, pozornie nieco większy harmider i nieład niż normalnie. Jeżeli jednak przyjrzeć się dokładniej można zauważyć, że  wszystko ma swoje miejsce, czas i cel. Na pierwszym torze kursanci na stopień P1 próbujący oswoić obsługę aparatów powietrznych. Na drugim inni adepci tego samego kursu ćwiczący scyzoryki i bezdechy. Oczywiście wszystko pod czujnym okiem naszych instruktorów. Parafrazując stare żołnierskie porzekadło: „Im więcej potu na basenie, tym mniej stresu na wodach otwartych”. Na kolejnym torze druhowie stażyści doskonalą techniki pływackie lub robią trening kondycyjny. O brak motywacji w tym towarzystwie nie ma co się martwić. Naczelnik w krótkich, dosadnych słowach doda otuchy, a życzliwi koledzy zawsze poratują pobłażliwym uśmiechem lub ironicznym komentarzem. Później pozostaje już tylko uparcie doskonalić technikę i pływać do ostatniego gwizdka. Wreszcie na basenie są i nasi seniorzy, którzy liczbą przepłyniętych długości wciąż potrafią zawstydzić nie jednego „młodego”.

Nawet najcięższy tydzień nie jest w stanie popsuć świetnego nastroju który opanowuje człowieka po basenie klubowym. Naukowcy twierdzą, że to wszystko dzięki endorfinom które uwalniają się podczas uprawiania sportu. Myślę jednak, że w przypadku zorbowych basenów jest jeszcze jakaś inna, wciąż nieodkryta substancja, wydzielająca się tylko w miejscach spotkania pozytywnie zakręconych pasjonatów.

Obóz nurkowy Głębokie 2019

Kolejny obóz nurkowy „Zorby” nad jeziorem Głębokie przeszedł do historii. Ktoś mógłby zapytać jaki jest sens przyjeżdżania przez kilkadziesiąt lat w to samo miejsce i nurkowania w nie tak wielkim przecież zbiorniku. Przyroda ma jednak to do siebie, że cały czas żyje i ewoluuje. Podobnie w klubie nurkowym zmieniają się ludzie, powstają też nowe okoliczności zewnętrzne. To wszystko powoduje, że każdy kolejny wyjazd jest niepowtarzalny i inny od poprzedniego. Jak więc scharakteryzować tegoroczny obóz?

Po pierwsze – kameralnie

Było kameralnie. Mniejsza liczba kursantów i stażystów spowodowała konieczność jeszcze lepszej niż zazwyczaj organizacji. Każdy musiał czuć się odpowiedzialny za codzienne, wspólne obowiązki. Jednocześnie spędziliśmy ze sobą dużo czasu i wszyscy mieli okazję bardzo dobrze poznać się nawzajem.

Po drugie – intensywnie

Było intensywnie. W trakcie obozu prowadzono kurs P1 oraz P2. Stażyści zdobywali dodatkowe kwalifikacje w specjalizacjach nurkowania nocnego, nawigacji podwodnej i płetwonurka eksploratora. Ponieważ na jednego instruktora przypadało maksymalnie dwóch kursantów, wszystkie ćwiczenia były oceniane bardzo wnikliwie i powtarzane aż do osiągnięcia perfekcji.

Po trzecie – gorąco

Było gorąco. Upalne słońce każdego dnia i ciepła woda sprawiły nam prawdziwe zaskoczenie. Nawet najstarsi uczestnicy nie pamiętali takich warunków z przeszłości. Z drugiej strony wysoka temperatura wody, 25 ⁰C przy powierzchni, przełożyła się na stosunkowo kiepską widoczność pod wodą. Powyżej termokliny można było za to nurkować właściwie bez skafandra i przez chwilę poczuć się niczym turysta na egipskiej rafie.

Po czwarte – technicznie

Był to czas poszukiwań. Najpierw otrzymaliśmy informację, że przed naszym przyjazdem na jeziorze zatonęła wędkarska łódka. W wielu z nas obudziły się dziecięce marzenia zostania zdobywcą podmorskich skarbów. Po kilku dniach poszukiwań na powierzchni jeziora pojawiła się czerwona boja deko, umówiony sygnał oznaczający odnalezienie obiektu. Następnego dnia przed południem zespół nurków, kierowany przez najbardziej doświadczonych w pracach podwodnych kolegów, podniósł łódź z głębokości 7 metrów i bezpiecznie doholował ją do brzegu. Kolejna akcja poszukiwawcza dotyczyła o wiele mniejszego obszaru ale też i bardzo małego obiektu. Jeden z turystów, pływając przy plaży ośrodka, zgubił okulary korekcyjne. Niewielki przedmiot, tak niezbędny w codziennym życiu, wpadł w zarośla znajdujące się pod pływającym pomostem. Poszukiwania przypominały nieco szukanie igły w stogu siana, a raczej wodorostów i śmieci. Ostatecznie udało się odnaleźć i ten zatopiony przedmiot. Przy okazji wydobyto  z dna kilka innych par okularów. Wreszcie w trakcie obozu musieliśmy poszukać zastępczego rozwiązania dla naszej klubowej sprężarki, która zaczęła niedomagać. Dzięki zwołaniu technicznego konsylium i telefonicznej pomocy z serwisu udało się odnaleźć przyczynę awarii kompresora i przypasować dostępne na miejscu tymczasowe części zamienne. Trudno opisać radość uczestników kiedy „serce obozu” ponownie zaczęło miarowo bić i tłoczyć powietrze do nurkowych butli.

Obóz OSP ORW Zorba nad jeziorem Głębokie zakończył się tradycyjnym ogniskiem. I był to jeden z niewielu przewidywalnych i powtarzalnych elementów całego zgrupowania. Tegoroczny tydzień aktywnego wypoczynku, oprócz intensywnego szkolenia nurkowego, obfitował w sukcesy poszukiwawcze i akcje techniczne. Potwierdziło to wysoki poziom wyszkolenia naszych druhów. Ciekawe jakie nowe wyzwania przyniesie nam kolejna wizyta nad Głębokim.

Galeria zdjęć z obozu nurkowego Głębokie 2019.
Obóz nurkowy Głębokie 2019 – rejestr nurkowań jest już dostępny.

W stronę Słońca

Środowisko nurkowe zelektryzowała ostatnio informacja o możliwym zamknięciu dla płetwonurków krakowskiego kamieniołomu Zakrzówek. Obiekt, słynny na całą Polskę ze świetnych warunków pod wodą, znany jest także członkom Zorby. Zachęceni wyraźnym powiewem wiosny postanowiliśmy więc na pierwsze w tym roku większe ćwiczenia wybrać się do Krakowa.

O brzasku wyruszyliśmy z Wrocławia w daleką podróż na Zakrzówek. Po przyjeździe podzieliliśmy się na dwa zespoły nurkowe, stosownie do posiadanych kwalifikacji i doświadczenia. Pierwsze nurkowanie wykonano w dwóch grupach z oddzielnym planem, drugie natomiast odbyliśmy już
wspólnie. Kamieniołom, piękny przyrodniczo i pełen atrakcji, okazał się dla wszystkich fantastycznym akwenem. Szkoda tylko, że wskazówki manometrów nieubłaganie przypominały nam o konieczności wynurzenia.

Po sprawnym wykonaniu zadań treningowych okazało się, że mamy jeszcze czas na spacer po krakowskiej starówce. Kolega Jurek zaproponował krótkie „branżowe” zwiedzanie. Jakie jest najbardziej strażackie miejsce w Krakowie? Oczywiście wieża kościoła Mariackiego, z której strażak- trębacz równo co godzinę gra najsłynniejszy hejnał w Polsce. Tak więc ochotnicy Zorby pokonali kręte schody na kościelną wieżę, by móc na żywo posłuchać hejnału i spojrzeć na starówkę przez słynne wąskie okienko. Była też okazja zamienić kilka słów z ogniomistrzem pełniącym tę wyjątkową służbę.

Na koniec naszej wizyty w Krakowie udało się jeszcze sprawdzić czy smok wawelski wciąż bucha żywym ogniem na miasto. W poczuciu bardzo dobrze spędzonego czasu, w promieniach zachodzącego słońca, udaliśmy się w powrotną drogę do naszej wrocławskiej siedziby.

Kolejna wizyta Zorby na Zakrzówku przeszła do historii. Jeszcze raz potwierdziły się opinie o wyjątkowości tego miejsca nurkowego na mapie Polski. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że osobom odpowiedzialnym za ten akwen uda się dojść do konsensusu i na kolejną okazję do nurkowania w
Krakowie nie trzeba będzie czekać długie lata.

Dzień Portu Lotniczego Wrocław

W niedzielę 23 września po raz kolejny w tym roku prezentowaliśmy naszą jednostkę wrocławianom. Okazją był Dzień Portu Lotniczego Wrocław odbywający się na terenie toru wyścigów konnych. Na festynie pokazaliśmy całe spektrum działalności stowarzyszenia.

Obok namiotu, gdzie tradycyjnie można było przećwiczyć akcję reanimacyjną, stanęła łódź hybrydowa i najnowszy pojazd jednostki – quad 6×6. Nie zabrakło także sprzętu nurkowego i ratowniczego. Tym razem zmierzyliśmy się jednak z zupełnie nowym wyzwaniem. Naprzeciw naszego nowego quada zaparkował „Felix”, czyli ogromny
wóz bojowy lotniskowej straży pożarnej. Dwa pojazdy stanęły do walki niczym Dawid przeciwko Goliatowi. Oczywiście ścigano się na ilość uśmiechów i zadowolenie najmłodszych uczestników imprezy. W tej statycznej gonitwie niepozorny quad jak równy z równym rywalizował z pięćdziesięciotonowym olbrzymem z wrocławskiego lotniska. Były momenty, że dzieciaki ustawiały się w długiej kolejce aby zasiąść za sterami naszego Polarisa. Rodzice w tym samym czasie skwapliwie korzystali z możliwości doszkolenia z zasad udzielania pierwszej pomocy.

Kto wygrał ten bezkrwawy pojedynek dwóch tak różnych jednostek? Zdecydowanie najmłodsi! Mamy nadzieję, że te szczere uśmiechy dzieciaków zamienią się w przyszłości w uśmiechy świeżo certyfikowanych płetwonurków OSP ORW „Zorba”.

Niedzielny piknik na Partynicach na pewno zapamiętamy jako czas bardzo radosny, spędzony wśród wielu pozytywnych osób. Warto wspomnieć też o doskonałej organizacji imprezy od strony logistycznej. Na każdym kroku widać było profesjonalizm ludzi którzy na co dzień zarządzają tak skomplikowanym przedsięwzięciem jak port lotniczy. Wierzymy, że dobrze wpisaliśmy się w rodzinny klimat imprezy i nie zawiedliśmy oczekiwań organizatorów i gości.